MOTTO:


Paweł Antoni Baranowski - BLOG
Witam Cię mój szanowny czytelniku i szanowna czytelniczko. Dziękuję Ci za zainteresowanie. Na wstępie jednak wyjaśnijmy to sobie: celem pisania mojego blogu jest - wyrazić to, co ja chcę przekazać i to wyłącznie w taki sposób - w jaki ja chcę to zrobić. To nadaje sens publikowaniu indywidualnych blogów. Mój blog jest dla odwiedzających jak biblioteka publiczna: czytać książki można, jeśli ktoś lubi i chce, ale pisać w tych książkach - nie należy. Nie jestem informatorem moich czytelników a mój blog nie jest czasopismem.

16/08/2012

Ideologia chciwości.

Miałem zamiar zająć się zupełnie innym tematem. Czasem nasuwa się nam nagle jakaś myśl, zmieniając nasz pierwotny zamiar. Chciałem mianowicie nawiązać do świetnego tekstu Ewy Wanat zatytułowanego „Chciwość”, jaki kilka dni temu opublikowała na swoim blogu w portalu informacyjnym TOK-FM.

Moje poprzednie dywagacje na temat ideologicznej (politycznej) manipulacji tematyką podejmowaną w mediach nie mają z tym jednak nic wspólnego, mimo że od dawna uważam radio TOK-FM za tubę propagandową obecnej władzy czyli ośrodek propagandowy a nie informacyjny sensu stricte. Nie tylko nie zarzucam Autorce tendencyjności w manipulowaniu tematyką a wręcz nawet przeciwnie; wspomniany felieton Ewy Wanat mógłby być przykładem niezależnego, obiektywnego stanowiska i podejmowania tematów raczej mało popularnych, omijanych skwapliwie przez konformistów. Dlatego postanowiłem zacząć mój felieton jeszcze raz.


* * *

Pomimo pozornej rozmaitości poglądów, zdań, punktów widzenia oraz mnogości miejsc gdzie można je wyrażać z mniejszymi lub większymi ograniczeniami – uważam że dość jednak trudno jest znaleźć coś ciekawego w szeroko rozumianych „mediach”. Bardzo rzadko pojawia się coś interesującego, wyrastającego ponad zgiełk, chamstwo, niekompetencję – także tę dziennikarską. Takim ciekawym i rzadkim wyjątkiem jest dla mnie felieton Ewy Wanat pt. „Chciwość” opublikowanym w blogu autorki w portalu informacyjnym TOK-FM.

Zaczyna się świetnie:

„Chciwość – jeden z najsilniejszych motorów ludzkiej aktywności. Gromadzić dobra, zagarniać pod siebie, mieć więcej i jeszcze więcej: pieniędzy, przedmiotów, pieniędzy, przedmiotów, zer na koncie, pieniędzy… Jeszcze więcej pieniędzy.” (…)

Pani Wanat nawiązuje do sprawy Amber Gold – widząc w tym słusznie świetny przykład skutków chciwości, i to chciwości obustronnej; zarówno po stronie firmy jak i jej klientów. Za przykład skutków chciwości podaje i horrendalną sprawę kamienicy w Poznaniu z ulicy Stolarskiej, jej właścicieli, jej „czyścicieli” i ich bezwzględności wobec lokatorów – ofiar. To przykład zdziczałej chciwości, odczłowieczenia jakie ona niesie. Tu muszę z szacunkiem pochylić czoła przed postawą Autorki, objawiającą się nie tylko w pisaniu ale i w zdecydowanej postawie na gruncie „towarzyskim”, postawie wyraźnej i jednoznacznej, jaskrawo wyrażonej dezaprobacie przeciw barbarzyńskim działaniom chciwców oraz postawie aprobującej czy usprawiedliwiającej ich podłe działania.

Felieton ów kończą dość gorzkie stwierdzenia:

 „… Choć i moja naiwność ma swoje granice – widzę, że jest w Polsce przyzwolenie na cwaniactwo, jest podziw dla skuteczności często nie bacząc jakim ona jest kosztem osiągnięta, jest kult siły i bezwzględności, a poza tym zwykłe ludzkie wygodnictwo – po co wchodzić w jakieś spory, po co pryncypialnie stawiać sprawę, po co tracić znajomych – lepiej zamknąć oczy i uszy i udawać, że nic się nie dzieje – choć nasz znajomy dziś dręczy swoich lokatorów, jutro może okradnie klientów, a pojutrze np. zleje żonę – ale nic to. Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało, napijmy się i zapomnijmy o przykrościach, życie tak krótkie, po co się zajmować nieprzyjemnymi sprawami.
Bylebyśmy zdrowi byli i kiełbaska nam się na grillu zbytnio nie przypiekła.”

To jest właśnie sedno sprawy, przykre ale prawdziwe.
Przytaczam czy cytuję ten fragment nieprzypadkowo; jakkolwiek nie można się nie zgodzić (niestety) z żadnym stwierdzeniem tekstu Ewy Wanat, to jednak uważam, że nie jest to kompletny obraz rzeczywistości. Nie jest on kompletny, bo ogranicza się do ocen na płaszczyźnie tylko moralnej, psychologicznej czy socjologicznej. Mówiąc najkrócej – jest dziwnie odpolityczniony. Nie jestem bynajmniej zwolennikiem dopatrywania się polityki wszędzie, szczególnie tam gdzie jej nie powinno być, ale w tym przypadku – taka postawa razi sztucznością.
To mało zabawne, że przypomniało mi to czasy PRL, gdy można było coś krytykować właśnie na płaszczyźnie społecznej, obyczajowej, etycznej – ale niewielu odważało się na postąpienie dalej, zrobienie następnego kroku w poszukiwaniu przyczyn, odkrywaniu prawdy, bo tu wchodził już na teren polityki, partyjnych układów, ideologicznych dogmatów – które były nienaruszalne a w każdym razie – bezdyskusyjne.

Staje się to bardziej zrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, że Pani Ewa Wanat jest matką-założycielką a była jeszcze do niedawna (do swojej niespodziewanej rezygnacji) szefową Radia TOK-FM, (czyli – nieco złośliwie – „matką-dyrektorką” radia TOK-FM), natomiast radio to jest po prostu, określając skrótowo – wybitnie prorządowe w sensie negatywnym – szczególnie poprzez swoją zajadłą „antykaczyńskość”; sprzyja nie tylko władzy PO czy Donalda Tuska, ale także ideologii tej władzy.

W tym tkwi problem: łatwiej jest ganić chciwość czy wręcz szydzić z niej na płaszczyźnie psychologicznej i moralnej, bo dzięki temu można pominąć fakt, że taka postawa indywidualnego człowieka jest podstawą realnej ideologii władzy PO. Realnej – czyli tej praktycznej, rzeczywistej a nie deklarowanej w przemówieniach. Przecież to, że we wspomnianej kamienicy w Poznaniu dzieją się takie sprawy przy praktycznej bierności policji, bezradności prawa i akceptacji tak wielu ludzi, to że cyniczny właściciel i jego „plenipotenci – czyściciele” a nawet wynajęci robotnicy budowlani czują się bezkarni a nawet wręcz to oni oczekują pomocy policji w swoich działaniach – to dowodzi, że jest na to akceptacja państwa, akceptacja władzy a akceptacja ta ma swoje umocowanie w ideologii „kapitalizmu” jaki wdraża Platforma Obywatelska.
Ująłem słowo kapitalizm w cudzysłów, bo to przecież ze światłym współczesnym kapitalizmem nie ma nic wspólnego, to wybryk jakichś cynicznych drani lub nieuków którzy się naczytali książek o liberalizmie i nawet nie zdają sobie sprawy, jak – usiłując wdrożyć filozoficzne teorie – są podobni do swoich poprzedników z wypiekami czytających Marksa i Lenina i usiłujących stworzyć państwo doskonałej sprawiedliwości społecznej. Ale skutek obiektywny jest w obu przypadkach ten sam: działanie w interesie niewielkiej grupy kosztem cierpienia większości, kosztem krzywdy, bezprawia, siania zniszczenia. Tyle, że teraz nowi ideolodzy odrzucili całkowicie ideę sprawiedliwości a dali przyzwolenie na gromadzenie majątków, na zarabianie za wszelką cenę – choćby „po trupach”, na dorobienie się, „ustawienie” siebie i swojej rodziny, na gromadzenie wszelkich dóbr dla siebie za wszelką cenę i wszelkimi metodami, kompletnie nie licząc się z innymi ludźmi, moralnością, odpowiedzialnością itp.

Ewa Wanat zastanawia się z wyraźnym zdziwieniem, skąd się wzięła postawa dość licznego przyzwolenia na krytykowane czy wręcz napiętnowane przez nią zachowania. To jednak nie tylko chciwość – jako osobista cecha charakteru. To przyzwolenie polityczne, ideologiczne na to, by chciwość zdominowała postawy ludzi. To przyzwolenie na „ukradnięcie pierwszego miliona”. Widać to było przecież już dawno, w czasach dzikich prywatyzacji, słynnych „prywatyzacji przez podpalenie”, wielkiego, pochwalanego i kultywowanego pędu do tego by się „nachapać” póki można, choćby i na upadłościach czy likwidacji całkiem dobrych zakładów produkcyjnych, na krzywdzie ludzkiej czy tragedii osób pozbawionych zatrudnienia. Ale przecież szef Amber Gold należy dokładnie do tego samego grona, nabywca kamienicy wraz z mieszkającymi tam lokatorami, których postanowił usunąć w ciągu co najwyżej kilku miesięcy metodami gangsterskimi po prostu czuje za sobą wsparcie ideologii „liberalnej” i „świętego prawa właściciela” . Czuje za sobą wsparcie państwa, Tak zwanej „Rzeczypospolitej Polskiej”, która już nie jest republiką…

Szkoda, że nie wspomniała Autorka o problemie bezrobocia, który przecież w oczywisty sposób ma związek z chciwością ludzi, bynajmniej nie tylko przedsiębiorców, związany jest z uczynieniem z zysku – współczesnego bałwana któremu się oddaje hołd, zasadą maksymalizacji zysku własnego – jako absolutnie nadrzędnej nad uczciwością, etyką czy współczuciem, solidarnością i temu podobnymi naiwnymi pojęciami. Szkoda, że nie wspomniała o faktach dotyczących bezrobocia, szczególnie dotyczącego bardzo dużej grupy osób w wieku „produkcyjnym” ale mających ponad (umowne) 50 lat życia, zarówno tych którzy jeszcze szukają możliwości zatrudnienia jak i tych którzy zrażeni niepowodzeniem już przestali na to liczyć – nie da się wytłumaczyć inaczej, jak założeniem ideologicznym władzy i postawami pracodawców opartymi na tej ideologii. Ludzie ci zostali pozbawieni środków do życia, odrzuceni przez społeczeństwo, obdarci z godności a ostatnio nawet z nadziei. Pozostawiono ich bez żadnej pomocy samym sobie, czasem na utrzymaniu rodzin, czasem bez niczego, ale nikt dotychczas nie wyjaśnił przekonująco, dlaczego z zasady odmawia się im zatrudnienia. Nikogo tu nie razi ani absurdalność ekonomiczna tej sytuacji, ani jej zasadnicza sprzeczność z Konstytucją RP – która ma ostatnio w zderzeniu z bieżącą ideologią Platformy Obywatelskiej wartość co najwyżej papieru, ani jej niemoralność, sprzeczność z ustawami dotyczącymi pracy… Podczas wyborów, ani w pierwszej ani w obecnej (ostatniej?) kadencji tego rządu nie przedstawiano takich planów, takich skutków ani zamiarów, doprowadzono do celowej sytuacji „głosowania na (rzekomo) mniejsze zło”. Ktoś niedawno doskonale nazwał rzeczywistość pisząc, że w Polsce demokracja istnieje wyłącznie przez kilka miesięcy kampanii wyborczych a natychmiast po ogłoszeniu wyników wyborów – zaczyna się dyktatura. Dyktatura partii która wygrała wybory i w tym momencie przestała słuchać, przestała pytać oraz liczyć się z kimkolwiek, realizując własny scenariusz, w przypadku Platformy Obywatelskiej na dodatek zupełnie podczas wyborów nie zapowiadany.

Krytykując stan społeczeństwa, nie da się po prostu pominąć przyczyn tkwiących w ideologii politycznej środowiska polityków aktualnie rządzących, więc w aspekcie tego co napisałem wcześniej rozumiem, dlaczego Ewa Wanat tego robić nie chciała. Albo – jej szefowie na to nie zezwolili. To problem głównie skuteczności, gdyż apelowaniem do sumień, do etyki, moralności czy uczciwości – nic się zmienić w takiej sytuacji nie da. To może jest efektowne, gdy pozwala nam postawić się moralnie ponad tymi których krytykujemy, ale niczego nie zmieni, bez zmiany założeń ideologicznych.

Nie ma tu oczywiście mowy o skrajnościach, bo szufladkowanie skrajności to także wymysł ideologicznych propagandystów. Tym krajem ani tym bardziej światem nie musi rządzić ani kapitalizm dziewiętnastowieczny, ani komunizm radziecki. Nie musi istnieć wybór jedynie pomiędzy socjalistycznym rozpasaniem pracowników najemnych – a dwucyfrowym bezrobociem, pogardą dla pracownika czy ideologicznym tworzeniem współczesnego niewolnictwa. Jest coś pomiędzy dewocją, zwaną „oszołomstwem” – a ateizmem czy antyklerykalizmem który jest „oszołomstwem” nie mniejszym. Pomiędzy totalitaryzmem, państwem policyjnym – a anarchią czy bezprawiem.

To coś – nazywa się „normalność”, lecz Polsce bardzo daleko do tego. Na przeszkodzie stoi tu nie ułomna natura ludzka, nie chciwość „prywatna” a ukrywana obecnie przed społeczeństwem rzeczywiście wdrażana ideologia polityczna władzy, bazująca czy żerująca na prywatnej chciwości, dająca jej usprawiedliwienie a wręcz – legitymacje legalności.

Felieton Ewy Wanat o którym mowa w tekście:
http://www.tokfm.pl/blogi/blog-ewy-wanat/2012/08/chciwosc_/1