MOTTO:


Paweł Antoni Baranowski - BLOG
Witam Cię mój szanowny czytelniku i szanowna czytelniczko. Dziękuję Ci za zainteresowanie. Na wstępie jednak wyjaśnijmy to sobie: celem pisania mojego blogu jest - wyrazić to, co ja chcę przekazać i to wyłącznie w taki sposób - w jaki ja chcę to zrobić. To nadaje sens publikowaniu indywidualnych blogów. Mój blog jest dla odwiedzających jak biblioteka publiczna: czytać książki można, jeśli ktoś lubi i chce, ale pisać w tych książkach - nie należy. Nie jestem informatorem moich czytelników a mój blog nie jest czasopismem.

05/08/2012

Jest w Szczecinie taka ulica…

Aż trudno uwierzyć, że kiedyś, w ostatniej dekadzie dziewiętnastego wieku – była to uliczka na przedmieściach, powstała w ramach tworzonej poza granicami starego miasta-twierdzy nowej dzielnicy Westend.
Nazywała się Roonstrasse.
Była ważna bo przy niej właśnie wielki filantrop i kapitalista Johannes von Quistorp zbudował pierwszą zajezdnię tramwajową. Oczywiście na początku był to tramwaj konny, jeżdżący po szynach, z „silnikiem” o mocy… dwóch koni, i to zupełnie nie mechanicznych. Powstały przy tej ulicy – tak jak w całej tej nowej dzielnicy bogaczy – wspaniałe wille, potem ogromny gmach sądu Prowincji Pomorskiej… Stare dzieje.
Na marginesie jednak czuję się zobowiązany potwierdzić: napisałem z pełną świadomością: filantrop i kapitalista – bo to jest możliwe. Takie postawy, takie idee i tacy ludzie istnieli i działali, ówczesny Stettin jak i nawet dzisiejszy Szczecin oraz cała okolica bardzo wiele im zawdzięcza. Z pewnością żaden kapitalista nie musi być bezdusznym wyzyskiwaczem, oszustem, chciwcem oszalałym na punkcie mnożenia własnego zysku, psychopatą nawiercającym całe otoczenie wzrokiem, z jedyną obłędną myślą: jak zarobić, na czyich plecach się przejechać, kogo oszwabić by pomnożyć swój majątek… czyli tak, jak dzisiejsi polscy „nowobogaccy” przedsiębiorcy – pracodawcy.

O tym wspaniałym człowieku napiszę kiedyś więcej bo warto, tym bardziej że został on tu zapomniany a jego grób – sprofanowany.
Wracam jednak do ulicy, która leżała na terenie moich wypraw i zabaw z dzieciństwa. Dziś to ulica księdza Piotra Skargi. Postanowiłem wspomnieć o niej, gdyż przyszło mi nadal często tam bywać z racji zamieszkiwania w pobliżu, choć już nie w tym domu w którym się urodziłem i spędziłem dzieciństwo. Otóż wczoraj wracając do domu stwierdziłem nagle, że jest to ulica doskonała. Toż to model który powinien zostać rozpowszechniony na całej połaci.
Po prostu – tkwiąc myślami we współczesności, w aktualnej publicystyce – nagle zwróciłem uwagę na sposób zagospodarowania jej ulicy, na instytucje tam się mieszczące, które układają się w absolutnie genialny „komplet”.
Przede wszystkim w połowie jej długości jest Dom Biskupi – Biskupa Szczecińsko Kamieńskiego – Andrzeja Dzięgi . „Dom” to funkcja, bo z wyglądu – to pałac, niesamowita willa podmiejska budowana tu zapewne na mieszkanie przez zamożnego Szczecinianina. Naprzeciwko niej – ogromne gmaszysko Sądu Okręgowego (po przedwojennym Sądzie). Obok Sądu – przedszkole i żłobek a obok Domu Biskupiego – wspaniała nowoczesna klinika leczenia bezpłodności metodą „In vitro”.
Genialne – prawda?
Po jednej stronie – przychodnie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – a po drugiej – sklep rowerowy. Jak po jednej stronie – siedziba IPN – to obok siedziba Chóru. Jak po jednej stronie Żandarmeria Wojskowa – to naprzeciwko – szpital (też zresztą przedwojenny). Jak na końcu ulicy jest słynny na całą Polskę całodobowy sklep monopolowy „z labiryntem” – to obok „Orlik” i szkoła pielęgniarska (do kompletu). Na drugim z kolei końcu mamy siedzibę Prokuratury Okręgowej a po drugiej stronie – Centrum „Rejs” – dla młodzieży katolickiej – zbudowane i prowadzone przez Opus Dei… Ale to już przy skrzyżowaniu ulicy – księdza Piotra Skargi z poprzeczną – księdza Piotra Wawrzyniaka.

No a w samym centrum ulicy, przy „Jasnych Błoniach” – Pomnik Czynu Polaków-szczeciniaków, którzy wkrótce po jego odsłonięciu dokonali wspaniałego czynu „zniknięcia” w biały dzień czterech sporych tablic pamiątkowych odlewanych z brązu, na których było pisane, na czym ów upamiętniony pomnikiem czyn polegał. Do dziś nie wiadomo kto…

Nagle uderzony tą rzeczywistością, zastanawiałem się idąc do domu; czy to mógłby być przypadek? Taki genialny zbieg okoliczności?

 Dom Biskupi w Szczecinie, ul Piotra Skargi. fot - Paweł Baranowski