Aż trudno uwierzyć, że kiedyś, w ostatniej dekadzie dziewiętnastego
wieku – była to uliczka na przedmieściach, powstała w ramach tworzonej
poza granicami starego miasta-twierdzy nowej dzielnicy Westend.
Nazywała
się Roonstrasse.
Była ważna bo przy niej właśnie wielki filantrop i kapitalista Johannes
von Quistorp zbudował pierwszą zajezdnię tramwajową. Oczywiście na
początku był to tramwaj konny, jeżdżący po szynach, z „silnikiem” o
mocy… dwóch koni, i to zupełnie nie mechanicznych. Powstały przy tej
ulicy – tak jak w całej tej nowej dzielnicy bogaczy – wspaniałe wille,
potem ogromny gmach sądu Prowincji Pomorskiej… Stare dzieje.
Na marginesie jednak czuję się zobowiązany potwierdzić: napisałem z pełną świadomością: filantrop i kapitalista – bo to jest możliwe.
Takie postawy, takie idee i tacy ludzie istnieli i działali, ówczesny
Stettin jak i nawet dzisiejszy Szczecin oraz cała okolica bardzo wiele
im zawdzięcza. Z pewnością żaden kapitalista nie musi być bezdusznym
wyzyskiwaczem, oszustem, chciwcem oszalałym na punkcie mnożenia własnego
zysku, psychopatą nawiercającym całe otoczenie wzrokiem, z jedyną
obłędną myślą: jak zarobić, na czyich plecach się przejechać, kogo
oszwabić by pomnożyć swój majątek… czyli tak, jak dzisiejsi polscy
„nowobogaccy” przedsiębiorcy – pracodawcy.
O tym wspaniałym człowieku napiszę kiedyś więcej bo warto, tym bardziej że został on tu zapomniany a jego grób – sprofanowany.
Wracam jednak do ulicy, która leżała na terenie moich wypraw i zabaw z
dzieciństwa. Dziś to ulica księdza Piotra Skargi. Postanowiłem
wspomnieć o niej, gdyż przyszło mi nadal często tam bywać z racji
zamieszkiwania w pobliżu, choć już nie w tym domu w którym się urodziłem
i spędziłem dzieciństwo. Otóż wczoraj wracając do domu stwierdziłem
nagle, że jest to ulica doskonała. Toż to model który powinien zostać
rozpowszechniony na całej połaci.
Po prostu – tkwiąc myślami we współczesności, w aktualnej publicystyce –
nagle zwróciłem uwagę na sposób zagospodarowania jej ulicy, na
instytucje tam się mieszczące, które układają się w absolutnie genialny
„komplet”.
Przede wszystkim w połowie jej długości jest Dom Biskupi – Biskupa
Szczecińsko Kamieńskiego – Andrzeja Dzięgi . „Dom” to funkcja, bo z
wyglądu – to pałac, niesamowita willa podmiejska budowana tu zapewne na
mieszkanie przez zamożnego Szczecinianina. Naprzeciwko niej – ogromne
gmaszysko Sądu Okręgowego (po przedwojennym Sądzie). Obok Sądu –
przedszkole i żłobek a obok Domu Biskupiego – wspaniała nowoczesna
klinika leczenia bezpłodności metodą „In vitro”.
Genialne – prawda?
Po jednej stronie – przychodnie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – a po
drugiej – sklep rowerowy. Jak po jednej stronie – siedziba IPN – to obok
siedziba Chóru. Jak po jednej stronie Żandarmeria Wojskowa – to
naprzeciwko – szpital (też zresztą przedwojenny). Jak na końcu ulicy
jest słynny na całą Polskę całodobowy sklep monopolowy „z labiryntem” – to obok „Orlik”
i szkoła pielęgniarska (do kompletu). Na drugim z kolei końcu mamy
siedzibę Prokuratury Okręgowej a po drugiej stronie – Centrum „Rejs” –
dla młodzieży katolickiej – zbudowane i prowadzone przez Opus Dei… Ale
to już przy skrzyżowaniu ulicy – księdza Piotra Skargi z poprzeczną –
księdza Piotra Wawrzyniaka.
No a w samym centrum ulicy, przy „Jasnych Błoniach” – Pomnik Czynu
Polaków-szczeciniaków, którzy wkrótce po jego odsłonięciu dokonali
wspaniałego czynu „zniknięcia” w biały dzień czterech sporych tablic
pamiątkowych odlewanych z brązu, na których było pisane, na czym ów
upamiętniony pomnikiem czyn polegał. Do dziś nie wiadomo kto…
Nagle uderzony tą rzeczywistością, zastanawiałem się idąc do domu;
czy to mógłby być przypadek? Taki genialny zbieg okoliczności?
Dom Biskupi w Szczecinie, ul Piotra Skargi. fot - Paweł Baranowski
