MOTTO:


Paweł Antoni Baranowski - BLOG
Witam Cię mój szanowny czytelniku i szanowna czytelniczko. Dziękuję Ci za zainteresowanie. Na wstępie jednak wyjaśnijmy to sobie: celem pisania mojego blogu jest - wyrazić to, co ja chcę przekazać i to wyłącznie w taki sposób - w jaki ja chcę to zrobić. To nadaje sens publikowaniu indywidualnych blogów. Mój blog jest dla odwiedzających jak biblioteka publiczna: czytać książki można, jeśli ktoś lubi i chce, ale pisać w tych książkach - nie należy. Nie jestem informatorem moich czytelników a mój blog nie jest czasopismem.

21/06/2012

… i nawet pająkom już się nie chce…

Jestem przekonany, że każdy porządny pająk jest „z natury” pracowity i precyzyjny. I swoją godność ma. Poza Szczecinem – oczywiście.
Wie po prostu, że musi zrobić porządną sieć – by żyć, a wzorce porządku ma genetycznie przekazane od dziada – pradziada pająka. Najpierw przeciąga nici „konstrukcyjne”, czyli jakby kanwę w postaci długich nitek dobrze zamocowanych na końcach i przecinających się w jednym punkcie pod kątem zbliżonym do 60 stopni – to oczywiście w zależności od możliwości ich przymocowania na końcach (proza pajęczego życia: czy jest do czego przymocować…), następnie udaje się do punktu przecięcia tych nici i rozpoczynając w niewielkiej odległości od niego, – ale przeważnie od „środka” – zaczyna łączyć nici kanwy równoległymi, dokładnie odmierzonymi nitkami, poruszając się w kółko a dokładniej po równomiernie rozszerzającej się spirali sklejając „wątek” z nićmi „kanwy”–, czyli po prostu tka sieć. Są różne teorie na temat – jak taki pająk odmierza odległość następnej nitki od poprzedniej w miejscu jej sklejenia z nicią kanwy, – że odległość ta jest stale taka sama i dokładnie, precyzyjnie powtarzalna. Powiedzmy ogólnikowo – że już ma taką miarkę „w oku”. To w każdym razie jest w porządku: otrzymuje dzięki swojemu wysiłkowi precyzyjne narzędzie w postaci mocnej, okrągłej lub nieco czasem eliptycznej płaszczyzny sieci i… z tego żyje… Tak robi porządny pająk. Ale w Szczecinie – nie…


 Tu pająki chyba się zbytnio napatrzyły na ludzi z różnych urzędów i instytucji oraz komitetów lokalnych; gdzieżby im się chciało tyle chodzić, i to na dodatek – w kółko, po to żeby zrobić coś porządnie, porządną, klasyczną sieć. Szkoda wysiłku.
Tu pająki sobie łażą z gałązki na gałązkę po prostej, gramolą się na ukos, byle dużo i chaotycznie, tak „naklepać”, byle jak, byle szybko, a nuż coś im się „samo” złapie w tę bezładną gmatwaninę… I pewnie łapie się, bo muchy szczecińskie też widocznie jakieś takie… mało rozgarnięte…
Podejrzewam zresztą, że muchy wpadają w taką „sieć” najczęściej chyba… ze śmiechu, a może także – ze zdziwienia…? Taka mucha po prostu nagle w locie zbaranieje i zapomina jak się skręca (jak lecisz baranie!)… a pająkowi wsio rawno czy zeżre muchę zwykłą czy zbaraniałą…Zbaraniałe jak więść niesie ponoć mają więcej białka.


Wpadamy tu zresztą na pomysł w naszym mieście znany elitom; maskowanie się za pomocą głupich działań, jednocześnie takaż obrona przez krytyką…
Wydawałoby się to absurdalne, ale nie jest; jak coś zrobisz dobrze, pracowicie i porządnie – natychmiast rzucają się malkontenci, chorobliwi krytykanci, znawcy się ujawniają ze wszystkich stron, którzy doskonale znając się na sprawie (zazwyczaj na każdej) – wytykają rzekome błędy a nawet i pochodzenie dziadka lub jego macierzystą formację wojskową…
A jak zrobisz coś głupiego, podejmiesz najdurniejszą decyzję, jaką można było podjąć – nikt słówka nie powie… ni „bee” ni „mee” a pensja taka sama…

Ktoś myślący logicznie powie tu zapewne: skoro i jeden i drugi pająk osiąga sukces, który objawia się w tym, że się oba nażrą i nieźle sobie żyją, widocznie obie metody są równie skuteczne w sensie „łowieckim”. A jeśli tak – to pewnie ten drugi pająk postępuje efektywniej, gdyż osiąga ten sam skutek mniejszym nakładem kosztów (sił i „nici”… nici, które sam przecież musi zrobić).
Ja jednak mam inny wniosek; może i efektywniej, ale głupiej i brzydziej . . .

Efektywność to tradycyjnie cenią w Poznańskiem; tam się liczy tylko kasa, ale u nas jak dotychczas jeszcze – najpierw liczy się k l a s a.